Początek Horroru „Prawdziwe oblicze Psychopatki”

List, podobny został wystosowany do sadu by zniszczyć mnie i to o co walczyłem przez 3 lata. Tekst został w większym stopniu zmieniony, nie dało się tego przedstawić publicznie zbyt dużo błędów oraz złe sformułowany.

Trochę czasu mi zajęło, ale znalazłem opis cech Marioli niestety, pasuje każdy podpunkt 🙁

Charakterystyczne cechy psychopaty

Psychopata to osoba o pewnego rodzaju dysfunkcji, czy raczej dysfunkcjach poznawczo-emocjonalnych. W psychiatrii nie występuje jednostka chorobowa o nazwie „psychopatia„, jednak podręczniki psychiatrii i psychologii wyróżniają pewien zestaw cech przypisywanych osobom potocznie nazywanym psychopatami.”

Cechy osobowości charakterystyczne dla psychopaty to:

  1. „niebranie pod uwagę uczuć innych ludzi, czyli brak empatii,
  2. lekceważenie autorytetów i norm oraz zasad społecznych, w tym norm prawnych,
  3. zwiększona skłonność do kłamania i celowego wprowadzania innych w błąd,
  4. wysoko rozwinięta umiejętność manipulowania ludźmi dla osiągnięcia własnej korzyści,
  5. wysoki próg odczuwania lęku i strachu – psychopaci sprawiają wrażenie nieustraszonych, ale nie dlatego, że panują nad lękiem, lecz z tego powodu, że nie wiedzą, co to strach, nie odczuwają go
  6. brak poczucia odpowiedzialności za własne (niemoralne) postępowanie,
  7. tendencja do obwiniana innych ludzi za wszelkie niepowodzenia (sami nigdy nie poczuwają się do winy),
  8. silne przekonanie o własnej wyjątkowości, poparte lub nie realnymi osiągnięciami,
  9. niski próg dla odczuwania frustracji; psychopata szybko wpada w gniew i zachowuje się agresywnie, jeśli uważa, że ktoś lub coś stoi na drodze do osiągnięcia celu, jaki sobie wyznaczył,
  10. ogromna łatwość i umiejętność usprawiedliwiania własnych zachowań, szczególnie tych moralnie podejrzanych; psychopata jest mistrzem podawania racjonalnych wyjaśnień, dlaczego zachował się wyjątkowo wrednie (oczywiście wrednie zdaniem innych, gdyż on nigdy tak nie postrzega swojego zachowania).”

Zastrzegam sobie wszelkie prawa do moich fotek i nie wyrażam zgody na zamieszczanie i kopiowanie ich bez mojej wiedzy i zgody.

Zgodnie z ustawą z dnia 4.02.1994 r. o prawach autorskich, zabraniam kopiowania treści tego opowiadania bez mojej zgody, oraz wykorzystywania go na swój użytek.

I taka rozmowa niby z inteligentna osobą.

14.02.2019 wracając do tego złego dnia, trochę dla przypomnienia, ranek jak to ranek, szybkie śniadanie i miałem iść do pracy. Już nie pamiętam czemu, ale plan się zmienił i zostałem w domu. Stwierdziłem, że wykorzystam ten czas i pojadę załatwić ubezpieczenie auta. Potem jeszcze umówię się z lekarzem, by przepisał mi leki uspokajające, gdyż w związku się nie układało, więc trzeba było reagować szybko, aby się nie zdołować za bardzo. Z mamą Marioli już dawno mieliśmy dobry kontakt i przewidywaliśmy, że coś się z nią dzieje niedobrego, co może być powodem, że mnie zostawi i ucieknie z dziećmi.

Mariola miała iść tego dnia na popołudnie do pracy, a jakoś tak źle wyszło, że godzina wizyty u lekarza pokryła się z czasem rozpoczynania przez nią pracy. Chciałem odmówić wizytę, ale ona już nie wytrzymała psychicznie i stwierdziła, że się wyprowadza. Mam jechać załatwić ubezpieczenie, a ona już będzie w tym czasie się pakować. Po wcześniejszych ustaleniach z jej mamą oraz w po długiej rozmowie w trakcie jazdy autem, matka stwierdziła, że dziewczyna chyba oszalała i szkoda mojego poświecenia. Wspólnie ustaliliśmy, że nie będę nalegał, by została i puszczę ją do domu. Jeszcze stwierdziliśmy z jej rodziną, że ładnie to zagrała, gdyż wróciła tylko na jedną noc, by zabrać wszystkie rzeczy i mieć tani transport do domu. W sumie, mniejsza z tym, bo nikt tego naprawdę do końca nie wie, jakie plany miała w głowie.

Łaskawa pani…

Jeszcze tego samego dnia mieliśmy trudną rozmowę na messengerze o tym, co jej nie pasuje. Z tego, co mi mówiła, to nie pasowało jej życie, że jest codziennie to samo, brakowało jej wspólnych wyjazdów tylko we dwoje, bez dzieci itp. . Niestety moim zdaniem, dziewczyna nie dorosła do bycia matką, inaczej wiedziałaby, że takie rzeczy przy dwójce małych dzieci są praktycznie nieosiągalne. Miałem to na uwadze, napisałem jej, że trudno, takie jest życie. Wszystko zaczęło się powoli sypać, ja byłem u siebie, ona u siebie, a jej ex do dzieci przychodził codziennie. Spędzał niby czas z maluchami, nie z nią, ale tak naprawdę po tym, co robiła wcześniej, nie miałem nawet grosza zaufania. Mówiłem, że tęsknię za dziećmi, za nią i nawet raz zgodziła się żebym przyjechał odwiedzić dzieci. Miałem tylko pamiętać, że jadę do dzieci, a nie do niej !!!. Moja tęsknota była taka wielka, że pojechałem, bez namysłu. Kopiłem maluchom kinder niespodziankę i za 30 minut byłem u nich. Dzieci jak zawsze wyleciały do mnie na korytarz. Pobawiliśmy się chwilę, obejrzeliśmy „Misia i Mashę”, która była moją i dzieci ulubioną bajką, hehe… Około 20.00 Mariola powiedziała, że dzieci już idą spać i było jasne, że mam już sobie pojechać. Ubrałem się, pożegnałem się z nimi, a czołem, że to jest już moja ostatnia wizyta u nich. Ona też nie chciała rozmawiać, cały czas robiła coś w telefonie. Potraktowała to jako chwilę wolnego czasu, jeszcze na korytarzu spotkałem jej mamę. Po wejściu do auta, odczytałem smsa od mamy, która pytała: „Co się stało, czemu tak krótko byłem?” Odpisałem jej, że „ Mariola mnie po prostu już nie chce, nie jestem jej do niczego potrzebny”. W następnych dniach starałem się dowiedzieć, co się dzieje, co dalej robimy, co ona myśli. Jedyne co była mi w stanie powiedzieć to, że muszę dać jej czas na zastanowienie. Jak raz zadzwoniłem, to nie odebrała, dzwoniłem dalej to odebrała i cichym głosem powiedziała, że mam nie dzwonić, bo jest zajęta. Zapytałem, czy on jest u niej jej, dostałem odpowiedź: „tak, papa”. To mi wystarczyło. Już w mojej głowie wszystko się ułożyło i zrobiła się masakra. Nie będę udawał, że mnie to nie rozwaliło od środka. Znowu straciłem osobę, na której mi niesamowicie zależało i 7 miesięcy pracy nad dziećmi, żebyśmy tworzyli rodzinę, a ona potrafiła to wszystko zamknąć i zapomnieć w 3 dni tak naprawdę… . To nie było uczucie z jej strony, to była chyba wygoda. Rozmawiając później z jej rodziną, stwierdziliśmy, że jest po prostu wyrachowana, niedojrzała i ma zaburzenia osobowości. Tak to jest, jak dziecko narobi sobie dzieci i nie umie sobie z tym poradzić i nie rozumie, że życie w tym momencie się zmienia bezpowrotnie.

Czyli sama przyznaje ze jej nic nie wiesz, już nie chce mi się tego rozpisywać…

Każdy normalny związek zakończyłby się po tym wszystkim, ale nie nasz. Mariola zaczęła mieć roszczenia dotyczące kasy. Pożyczyła mi w grudniu pewną ilość pieniędzy, bo wyskoczyła mi pilna naprawa auta. Nigdy tego nie ukrywałem, że będę to musiał jej oddać. Miesiąc przed naszym rozstaniem, zażądała spłaty tego w trybie natychmiastowym. Wziąłem, więc na szybko Provident’ a i spłaciłem dług. To już, jednak, nie był związek oparty na zaufaniu. Mówiłem, że będę pracował w Polsce, by być blisko, zrobię to dla dzieci i dla niej, ale finanse już nie będą takie dobre, trzeba będzie żyć trochę taniej… Mieliśmy niedokończone sprawy jak np. naprawę auta i remont mieszkania po dzieciach, a to już był jej pomysł. Wszystko było omówione i zaplanowane, do czasu aż powiedziałem, że auto naprawię u jej siostry męża za darmo. Wtedy wybuchła, że mam brać resztę kasy i naprawić to u innego mechanika i jesteśmy z długami na czysto. Oczywiście spotkałem się z jej siostry mężem, by oddać jej resztę rzeczy, które zostały w domu. Ale auto w dużo późniejszym czasie zostało naprawione w servisie, a koszt naprawy tak, jak wcześniej sądziłem, wynosił 700zł. Odmalowanie też swoje kosztowało, ale najbardziej bezczelne było to, że ona uznawała, że mieszkała u mnie całkowicie za darmo. Wszystkie opłaty biorę na siebie: woda, prąd, gaz, ogrzewanie itp. Napisała mi, że „

jakby wiedziała, że będę chciał koszty podzielić na naszą dwójkę, to by nigdy się nie wyprowadziła od mamy”. Do końca nie wiem, czy płaciła, ale sądzę, że nie. Jedyne o co się martwiła to to, że jak mieszka teraz u mnie i dostanie mieszkania jak jej mama się wyprowadzi na swoje, nowe. Bo przecież jej się ono należy, gdyż ma dzieci. Oj jak kasa potrafi zmienić człowieka… Kiedyś mieliśmy rozmowę, że ona w sumie boi się wyprowadzić od mamy z mieszkania, bo nie wie, czy dostanie to mieszkanie. A jak siedzi tam i nie ma się gdzie wyprowadzić z dziećmi, to i jej rodzina nie będzie nic mówiła, a i sama mama odda z chęcią jej to mieszkanie, by miała gdzie wychowywać dzieci. Straszne podejście, ale to cała Mariola….

Po pewnym czasie Mariola stwierdziła, że jednak ani złotówka mi się nie należy np. za naprawę auta, odnowienie mieszkania, jak i rachunki itp. Mam jej oddać kasę, już teraz natychmiast i zaczęły się szantaże. Pamiętam, że wpłaciłem jej 200 zł, bo płakała, że nie ma na jedzenie dla dzieci itp. Te pieniądze dały mi spokój na parę dni, potem zaczęły się kolejne szantaże, że chce jeszcze 1000zł. Już nie czekałem, skopiowałem wiadomości i poszedłem na policję. Oni przyjęli moje zawiadomienie najpierw w Rumi, potem odesłano mnie do Redy. Po tygodniu wezwali mnie i zostałem poproszony o dodatkowe zdjęcia rozmów oraz o to, abym udał się do miasta, gdzie ona jest zameldowana. Tak też zrobiłem, co się działo dalej z wnioskiem, nie wiem, bo podałem moją panią adwokat, żeby działała w moim imieniu. Mi osobiście czas na to nie pozwalał, musiałem finansowo stanąć na nogi, co wiązało się z wyjazdem za granicę. Zacząłem pracować w Monachium. Wówczas moja psychika niesamowicie odpoczęła od wszystkiego. W ciągu dwóch miesięcy stanąłem na nogi, stwierdziłem że nie będę wracał na Pomorze. Czas zmienić swoje życie. Przez miesiąc szukałem mieszkania w Toruniu, po to, aby być bliżej córki, no i żeby mieć gdzie z nią spędzać czas. Koszty mieszkań w Toruniu mnie zaskoczyły niesamowicie. Jak na Pomorzu da się dobre mieszkanie wynająć za około 2 tys. zł, to w Toruniu od 3 tysięcy dopiero jako taki standard się zaczyna. Miałem dwa mieszkania na oku, no w sumie 3, ale za to jedno mieszkanie chcieli kaucję 5 tys. była to cena nieadekwatna do mieszkania. Drugiego nie zgodzili się mi wynająć, bo mnie więcej nie ma w domu, niż jestem. Prawda jest taka, że łatwiej było wynająć mieszkanie w samym Berlinie i to ładne, no iw pełni urządzone, niż w Toruniu. Po miesiącu znalazłem mieszkanie w dobrej lokalizacji, ale za bardzooo wysoka, jak na obrzeża miasta, cena. Dało się trochę wyhandlować, w przeciągu tygodnia została spisana umowa i przejąłem mieszkanie.

Groźba, ze zdradzi wszystkie moje sekrety Ewie.

Wracając do gróźb od Marioli, to jeszcze nie wszystko. Zacząłem dostawać od niej smsy, ze zdradzi moje wszystkie tajemnice matce mojej córki, która wykorzysta to do sądowego zabrania mi dziecka, albo chociaż do problemów z widywaniem córki. To już było za dużo. Już mi nawet szef mówił, żebym zablokował ją, bo niszczy mi życie i psychikę. Moim zdaniem Mariola trafi kiedyś na kogoś, komu nerwy puszczą i zdarzy się tragedia. Zaczęła walczyć bardzo niebezpieczną bronią, z człowiekiem, który swoje życie ustawił tylko dla własnej córki i jej dobra. Walczy, by naprawić to, co kiedyś zepsuł. Człowiek, który nie ma nic do stracenia jest najbardziej niebezpieczny… Całe szczęście, że miała jednego z normalniejszych i bardziej inteligentnych facetów… Walka ta wyglądała tak, że ona mi wysyłała zdjęcia, jak zaczyna rozmawiać z matką mojej córki. Komentowała to w ten sposób, że jej powie wszystko, a ja z tymi informacjami szedłem na policje. Chciałem też jej zrobić krzywdę i zdradzić w urzędzie, że mieszka w Polce wraz z mężem, a od dłuższego czasu pobiera benefity z UK na dzieci, które jej się legalnie nie należały. Poza tym płaciła internetowo kartą płatniczą swojego ex, bo miała zdjęcie przedniej strony jego karty i znała ten 3 cyferkowy nr , a to już jest kradzież na dużą ilość pieniędzy, bo co miesiąc czyściła mu konto do zera. Ale to jej życie, oni wrócili do siebie, więc pewnie między sobą wszystko wyjaśnili. Jakby moja była tak robiła i bym się o tym dowiedział, to od razu sprawę dałbym do sądu. Ja już tak mam, coś mi nie pasuje, to daję sprawę od razu do sądu. Moja pani adwokat się śmieje, że jak przychodzę z dokumentami do niej, to znaczy, że od razu będzie nowa sprawa sądowa z kimś tam. Ale z niektórymi ludźmi się inaczej nie da. Z Mariolą też już mieliśmy przygotowany pozew do sadu, ale odłożyłem to w archiwum, nigdy tego nie puściłem dalej. Moje życie zbyt się zmieniło, by myśleć o takich pierdołach.

Jedyne co chciałbym zdementować, to plotki, które dotarły do mnie z różnych stron, jak dwie moje ex zaczęły ze sobą rozmawiać i plotkować. Z tego, co mówiła mi matka mojej córki, a będę ją nazywał „Ewą”, robiły to i telefonicznie i przez komunikator. W późniejszym czasie jeszcze parę razy z Ewą rozmawiałem na temat Marioli i przedstawiłem jej ją jako chorą psychicznie laskę. Jedyny komentarz, jaki potrafiła w tej sytuacji mi dać, to: „Co zaszła ci za skórę, co?”. Ale, ale, ale …. Nie o tym, nie o tym … PLOTKA , a była ona o tym, Ze kazałem matce dziecka, jak była w ciąży, osunąć dziecko. To oczywiście nie miałoby nic wspólnego z tą historią, tylko, że ja mam podejrzenia, iż to Mariola ją rozsiała dowiadując się jakiś cząstkowych informacji. Cała sytuacja wyglądała następująco. Ewa zaszła w ciąże i miała dodatkowy problem, taki jak „cysta”. Przez dłuższy czas rozwijała się szybciej niż dziecko, a Nadia nie była w żaden sposób planowanym dzieckiem z mojej strony. Ze strony Ewy nie wiem jak to wyglądało, może planowała, może nie. Nikt tego już się nie dowie. Była bardzo zakochana, to było widać i dało się odczuć. Ja kiedyś się jej zapytałem, czy chce donosić dziecko, czy nie i na tym się skończyło moje pytanie, jak mi odpowiedziała, że chce urodzić i wychować. Nigdy więcej nie poruszałem tej kwestii, po prostu chciałem znać jej zdanie. Jedyne, co wiem, to mi kiedyś powiedziała, że jej mama i siostra proponowały by osunęła dziecko. Jedynym obrońca dziecka i jej decyzji, ze strony jej rodziny, był były facet jej siostry, który mówił, że wszyscy są pojebani, że to dziecko, a nie zabawka. Tak to pamiętam. Nie uczestniczę w życiu jej rodziny i nie mam wpływu na to, jakie są plotki na mój temat. Najłatwiej zwalić winę na osobę, która się w żaden sposób nie obroni, nawet nie odezwie, bo jest nieobecna. Po Ewie mogę się już wszystkiego spodziewać. To już nie jest ta sama osoba, jaką znalem i kochałem… . Z wyglądu jest nie do poznania, na moje oko nie ma czasu dla siebie i się nawet przestała starać się o swój wygląd. Przykre to trochę, jak z damy stała się hmm…. , no nie mi to oceniać. Ja patrzę na nią inaczej, przez pryzmat dziecka i zawsze będzie piękną matką Nadii, nieważne jak by się zmieniła. Nigdy bym się nie spodziewał, że dziecko potrafi tak scementować uczucia…

Mały słodziak :*

Już się przekonałem i potwierdziła to moja pani adwokat, że nie mogę nic negocjować z Ewa w cztery oczy. Po prostu nie mam siły i zgodzę się na wszystko. Tak już działa ta kobieta na mnie. Ale będę to powtarzał wiecznie, NIE KAZAŁEM, ANI NIE ZMUSZAŁEM JEJ DO USUNIĘCIA DZIECKA!!!. A jeśli ktokolwiek ma na ten temat inne zdanie, to zapraszam. Porozmawiajmy w cztery oczy. Zadałem sobie tyle trudu i znalazłem tą rozmowę i smsowo, i na starych nagraniach rozmów z Ewą. Tak, tak, dalej wszystko posiadam… Prawda jest zupełnie inna niż plotki… Koniec

Wracając do historii naszego związku z Mariolą, to po około miesiącu, jak już nie byliśmy razem, dowiedziałem się, że siostrze swojej mówiła, że wróci do ex. Mówiła: „On się tak bardzo zmienił, jest już zupełnie inny: nie pije, chodzi do kościoła. Zaczął być bardzo wierzącym i trzeba spróbować, bo czemu by nie.” No tak, teraz zacznie się hejt, ale co ma do tego kościół? Ludzie od tak w 1 miesiąc się nie zmieniają, tym bardziej facet. Do tego trzeba lat, wiem to po sobie, jak 4 lata temu rozstałem się z matką mojej córki, potrzeba było rok psychoterapii, co dwu tygodniowych sesji, by wrócić do życia. Do tego terapia farmakologiczna, i dać sobie wytłumaczyć jak postępować w nowej sytuacji. Śmiejecie się, że depresja to nie choroba, a co roku przez nie leczoną depresję albo źle przeprowadzoną terapię popełnia samobójstwo 800 tys. ludzi na świecie / dane z „WHO”/. Liczba tych ludzi jest przerażająca… . Ja się nie wstydzę, że byłem na terapii. Godziny rozmów o matce mojej córki, czego mogę się spodziewać, jak starać się żyć w symbiozie, bez kłótni, bez pokazywania jej uczucia, jakie gdzieś tam głęboko wciąż jest. Jak nie reagować smutkiem, czy załamaniem na jej trudne niekiedy smsy, które bardzo głęboko, jednak w serce potrafią wchodzić. Życie potoczyło się tak, a nie inaczej. Jak ja to mówię : „Nowy rok, nowa sytuacja, nowe mieszkanie, nowa praca, NOWY JA ;)”. Ale to nie jest do zrobienia w jeden miesiąc, bo zaczął mocno i gorliwe wierzyć w Boga. Ja patrze już na to z wielkim dystansem, wstyd mi jaki byłem i ludzie mi mówili, że leżę przed nią pod butem… Dałem z siebie zrobić „pantofelka”, a to mi się w związkach nie zdarza, zazwyczaj to ja jestem dominującym charakterem.

Mariola wraz z nim po jakimś czasie ogłosili na fb, że są w w związku. Mówiłem wtedy mojej dziewczynie, że to dobrze, bo teraz ja będę miał święty spokój. Jak coś jeszcze do mnie pisała, było to późno w nocy, pewnie pisała wtedy, kiedy on już spał, nie chciała wojny z nim. Stwierdziliśmy z przyjaciółką, że to długo nie potrwa, bo taka osoba jak ona, nie nadaje się do związku. Jej rolą jest siedzieć w domu i wychowywać dzieci, jak już je narobiła, a nie zawracać dupę komuś i kraść serce. Zawsze będzie to samo, co ze mną. Skoro ktoś ma takie lekkie podejście do związku i robi z cipki przejście graniczne dla każdego, każdy może wejść i wyjść, nie ważne czy jest w związku, czy nie. Czeka ją długa terapia, nie dla siebie raczej, a dla dobra dzieci …

Niestety ja też dostałem od niej ostrą bronią po tyłku, bo napisała na mnie list do sądu, że jestem taki i owaki, mam burdel w domu, grzyb na ścianie itd. Było to napisane tak bardzo na siłę, byle tylko mnie oczernić. Pisała też, że boi się zostawiać mnie z dziećmi, bo nie umiem panować nad własnymi emocjami. Byłem może i taki, ale to po rozpadzie związku, gdyż jestem osobą bardzo uczuciową. Co u faceta jest bardzo rzadkie, ale tak bardzo zmieniła mnie kiedyś matka mojej córki. To ona pierwsza w życiu zrobiła mi w sercu i w głowie kociołek i wszystko zmieniła. To, jaki byłem 4 lata temu, nikt by nie uwierzył, jak ona potrafiła mnie zmienić… ale to opiszę w innej historii.

Na którejś rozprawie w sądzie, przedstawiono mi ten list jako dowód. Oczywiście spodziewaliśmy się tego z panią adwokat i nie zdziwiło nas to kompletnie. Byliśmy na to gotowi, mieliśmy wiele materiałów przeciwko Marioli, które moglibyśmy użyć. Nie było jednak takiej potrzeby, bo zdanie byłej partnerki, z którą się nie rozstaje człowiek w zgodzie, dla sądu nie ma znaczenia. Sąd wychodzi z założenia, że ta kobieta zrobi wszystko, by zniszczyć swojego ex. Ja oczywiście się odniosłem do tego listu, co zostało zaprotokołowane. Bardzo mnie zdziwiło to, że list ten został ładnie i składnie napisany, z użyciem mądrych słów, a to nie był styl Marioli, bo ona jest prostą dziewczyną, która skończyła zbyt szybko swoją edukację i często popełnia błędy i na co dzień nie używa tak mądrych słów. Wychodzę z założenia, że list ten nie został przez nią napisany. Ktoś to musiał ładnie przeredagować. Najbardziej zdziwiła mnie Ewa, że tak ładnie wkopała Mariolę, mówiąc w sądzie, że wymieniały między sobą informacje odnośnie rozprawy sądowej, co jest czynem karalnym. Od razu moja pani adwokat pociągnęła temat i trochę ciekawych informacji wyciągnęła od mojej ex, które zostały zaprotokołowane. Zaraz po tym została pobrana kopia tej wypowiedzi i dołączona do pozwu przeciwko Marioli, gdyż to już nie tylko szantaż, ale także spełnienie gróźb. Dodatkowo została przełamana tajemnica sądowa, gdyż nie wolno, dopóki sprawa jest w toku, rozmawiać na ten temat z obcymi. Nie użyłem jednak tego pozwu, on tak sobie leży i czeka na lepsze dni…

Wnioski z tej historii są takie: dobrze, że ten związek się rozpadł, bo ja odżyłem. Prowadzę bardzo dobrze prosperująca firmę. Rozwijam się teraz w szybkim tempie. Widzenia z córką są u mnie w mieszkaniu, gdyż mieszkam blisko nich. Nikt mi nie niszczy psychiki, mam dużo wolnego czasu dla siebie. Nie przeznaczam każdej wolnej chwili Marioli, bo zmęczona: siłownią, pracą, by mogła odpocząć od dzieci. Mam nadzieję, że się ogarnęła, ale z tego, co wiem od znajomego, to jest dalej w tym samym bagnie życiowym… .Współczuję.

Takim oto akcentem kończę tą historię. Jakby się coś jeszcze w tej sprawie działo, dodam na bieżąco :*

Mój komentarz odnośnie listu

Ahhh 🙂

„Nazywam się Mariola, mam 25 lat, jestem mamą dwójki dzieci w wieku 2,5 i 3,5 latka, które wychowuję samotnie. Damiana poznałam i związałam się z nim w sierpniu 2019 roku przez internet. Spotykaliśmy się jednak dość rzadko, bo w tygodniu pracował w Niemczech, do Polski przyjeżdżał tylko na weekendy. W grudniu postanowił zrezygnować z pracy za granicą i w styczniu podjął pracę w Polsce. Razem z moimi dziećmi mieszkałam u niego przez okres około półtora miesiąca”

Odpowiedź na list Marioli do sądu przeciwko mnie, w sprawie z Ewą o widzenia z moją córką. Zacznę od tego, że kobieta wpierdoliła się w coś, co jej wcale nie dotyczyło. Spełniła po prostu swoje szantaże odnośnie kasy, którą bezkarnie próbowała wyłudzić ode mnie. Ale chciałem się odnieść do jej listu, po pierwsze nie jest samotną matką, bo w trakcie wysyłania listu była ze swoim ex, czyli ojcem dzieci. Próbowała stworzyć z nim szczęśliwą rodzinę, oczywiście im to się nie udało, bo z taką psychiczną kobietą, jaką jest Mariola, nie da się nic sensownego stworzyć… Kolejnym kłamstwem jest to, że na początku związku nie pracowałem za granicą tylko byłem w Polsce na urlopie. Było to około 3 miesiące i nie pracowałem, bo miałem wystarczająco dużo odłożonej kasy z pracy w Hamburgu, więc poznaliśmy się bardzo dobrze. Większość można przeczytać w poprzednich wpisach, które są podpięte w kategorii „ Zła kobieta Historia Marioli”. Po wystawionej przez mnie fakturze za pracę w Niemczech wiem, że w tamtym okresie pracowałem około 5 tygodni, tym 2 tygodnie bardzo krótkie, bo 1-2 dni. Z powodu wyskoków i zdrad Marioli, byłem zmuszony wrócić do Polski, by walczyć o nasz związek, czy jak to gówno nazwać… . Kolejne kłamstwo, ale zacznijmy od początku w grudniu stwierdziłem, że nie da się tego związku otrzymać na odległość i trzeba wrócić do Polski albo kopnąć w dupę Mariolę. Zrobiłem błąd i około 12 grudnia wróciłem i już następnego dnia zamieszkaliśmy razem. Aż do 14.02.2019 roku ,co daje łącznie 3 miesiące, doliczając jeszcze wcześniejsze pomieszkiwania, mieszkaliśmy razem 4 miesiące i po co takie kłamstwa ?

„ jednak z uwagi na złe warunki mieszkaniowe (karaluchy, grzyby i pleśń) powstałe na skutek długotrwałego braku dbałości Damiana o zachowanie porządku oraz postępujące skłonności do przeinaczania faktów i mitomanii, postanowiłam dla dobra dzieci, wrócić do domu rodzinnego.”

No to już jest szczyt szczytów. Zacznijmy od tego, ze z Mariolą miałem kiedyś wielką kłótnię o to, czy da się mieć czysto w mieszkaniu, gdy opiekuje się dwójką małych dzieci. Mariola zawsze twierdziła, jak wracałem do domu, że mieszkanie wygląda jak chlew, bo jest dwójka dzieci i ona nie ma kiedy sprzątać. Ja jej kiedyś udowodniłem, gdy zostałem sam z dziećmi od 18.00 do 21.00, miałem mieszkanie całe wysprzątane bardzo dokładnie, poza łazienką. I powiedziałem jej wprost: „ dało się posprzątać i do tego dzieci się nie pozabijały.” Jak to opowiedziałem jej rodzinie, to mówili, że szukam guza, bo Marioli nie można udowadniać, że nie ma racji. Kiedyś po powrocie do domu, zastałem taką sytuację, że cała główna ściana w mieszkaniu 35 metrowym była pomalowana przez dzieci kredkami, w czasie, gdy ona była w domu. Ściana była centralnie pod jej nosem, a co nie widziała tego, co robią dzieci ? Taka ślepa była, czy zajęta telefonem ?… Brak komentarza. Jakie kobiety w tych czasach mają dzieci? Jej nie facet był potrzebny, tylko ktoś, kto wróci do domu i porządnie wpierdoli, bo obiad niegotowy i syf. Ale to nawet jej mama powiedziała kiedyś mi po cichu, jak Marioli nie było w pokoju, że to jest taki brudas i jakby nie była u niej, to by zarosła brudem… Ja pamiętam, że nawet całe mieszkanie wymalowałem przez tydzień czasu, razem ze szpachlowaniem ścian. W łazience wypucowałem fugi w kafelkach i pamiętam, że Mariola wtedy spytała się po co ja to zrobiłem? Odpowiedziałem, że chciałem aby nam się miło mieszkało. Więc jej twierdzenie o grzybie itp. nie ma najmniejszego sensu. Już nie umiała nic więcej wymyślić, by mnie zabolało? Chora kobieta 🙁

„ Ponadto niepokoiły mnie częste wahania nastroju Damiana, objawiające się tym, że bez żadnego większego powodu, bardzo szybko przechodził ze stanu śmiechu w płacz, co również utrudniało wspólne życie, relacje oraz dawało moim dzieciom negatywny przykład okazywania emocji.”

O czym my tu mówimy? Proszę o cofnięcie się do wcześniejszych wpisów, to ja się bałem o bezpieczeństwo dzieci. Zachowywała się agresywnie, często nieracjonalnie jak na ostrym zjeździe. Sam proponowałem, by udała się do psychologa i żeby zaczęła brać tabletki uspokajające. Nieraz z mama moją rozmawiałem, co z nią zrobić jak nie chce iść do psychologa, co jej dać, by zaczęła zachowywać się w miarę normalnie…

„14.02.2019r. rozstałam się z Damianem, wskutek czego sugerował mi, że zrobi sobie krzywdę, argumentując to tym, że nie potrafi bez nas żyć, a następnie wyłączył telefon. Chwilę później dostałam wiadomość od jego matki, że prawdopodobnie już jego nie zobaczymy, bo i z nią się pożegnał. Ponadto cała sytuację, swój smutek oraz plany, ogłosił publicznie przez portal internetowy na tymczasowej relacji Facebooka, dodając zdjęcie z opisem. Sytuacje te dały mi pewność, że Damian nie jest osobą na tyle stabilną emocjonalnie, aby wspólnie prowadzić gospodarstwo domowe i bez strachu móc powierzyć mu opiekę nad moimi dziećmi.”

Wszystko przez to, że mnie Mariola zniszczyła, ale sytuacja była bardzo opanowana, niszczyła mnie kolejnymi wiadomościami, szantażami. Nie dawała mi nawet jednego dnia spokoju codziennie była jakaś wiadomość od niej. A to sms, instagram, messenger, nawet zakładała nieprawdziwe konta na fb, byleby tylko do mnie napisać… z fałszywego konta nie muszę zmieniać imienia, ponieważ to konto fałszywe. Dużo też było w tym gry, żeby sprawdzić, co mam dalej robić. Oficjalnie sama wybrała swoje życie, chciała mnie zniszczyć w walce, którą toczę od 3-4 lat. Do Ewy i mnie w konflikcie między nami ,wiele jej brakowało. Wychodzę z założenia, że już tylko my obydwoje pamiętamy o naszych konfliktach od samego początku. Czasami się łapię na tym, że mi też już pamięć pada. Za dużo tego i czasami zdarza mi się coś przeinaczyć. Ale czy to mitomania, hmm… Mariola chyba bardziej swojego byłego faceta opisywała w tym liście. Z tego co mi mówiła, on bajkę na bieżąco był w stanie stworzyć, w ani jedno jego słowo nie można było wierzyć, taki to był człowiek. List wyjaśniony, mam nadzieję. Tak więc lecimy dalej 🙂

Co to jest mitomania?

Mitomania jest zaburzeniem osobowości, które przejawia się skłonnością do patologicznego kłamstwa i fantazjowania na swój temat. Wiąże się z tworzeniem nieprawdziwych historii na temat swojego życia, stanu zdrowia, osiągnięć. W skrajnych przypadkach wręcz wyolbrzymianie swoich nierealnych zasług czy zalet, dzięki czemu mitoman urasta w mniemaniu własnym i otoczenia do roli bohatera (lub w drugą stronę- sytuuje się w roli ofiary).

Do objawów mitomanii należy:

1. wymyślanie fałszywych, ale realnych historii na temat swój i otoczenia najbliższych osób mitomana,

2. fantazyjne ubarwianie realnie zaistniałych zdarzeń (mitoman w centrum zdarzeń, w superlatywach pokazuje swój udział tak, aby skupić na sobie uwagę innych),

3. wyolbrzymianie roli mitomana na różnych płaszczyznach życia (zawodowej, społecznej, koleżeńskiej i in.), które mija się z prawdą (mitomanem kieruje potrzeba zaprezentowania się w roli najlepszego, nie do zastąpienia w danej dziedzinie),

4. nieodróżnianie prawdy od fałszu (mitomani kłamią bez celu, zupełnie nieświadomie),

5. przeciwstawianie się wszelkim próbom polemiki ze strony osób, które chcą udowodnić mitomanowi kłamstwo,

6. ignorowanie dokonań i umniejszanie znaczenia innych osób.

Początek Horroru „Rak toczący związek”

„Miłość to… choroba psychiczna. Ma nawet swój numer na liście WHO”
„Zakochani wykonują wszystkie czynności, nawet najdziwniejsze, żeby być razem, bo bliskość stymuluje właśnie wydzielanie hormonów. Nieobecność powoduje natychmiast depresję. Nie pisze, nie wysyła SMS-ów, dwa dni jej nie było, już mnie nie kocha, wpadam w depresję…”

Wszelkie podobieństwo do prawdziwych osób i zdarzeń jest przypadkowe.

Wracając pamięcią do tygodnia przepełnionego strachem, nadzieją, codziennymi testami ciążowymi.

Mariola była kobietą, która w domu miała mnóstwo testów ciążowych, nigdy nie widziałem sensu w tym. Wszystkie z aliexpresu oczywiście. Była trochę uzależniona od kupowania na tym portalu. Pamiętam, ze dostała nawet diamentowe czy platynowe wyróżnienie, kupa pieniędzy z karty jej ex szla na wiele bezsensownych zakupów. Ja nie do końca wierzyłem w nie, więc kupiłem jej trzy różne testy ciążowe z apteki. Jeden z nich wyszedł niepewnie, niby było widać drugą kreskę, niby nie. Nie ukrywam, chciałem mieć z nią dziecko, byłem bardzo zakochany, widziałem w jej oczach i zachowaniu idealną matkę dla mojego dziecka. Niestety, życie nie dało mi do tej pory osoby, poza matka mojej córki, która byłaby chociaż w niewielkim stopniu odpowiednią kandydatką. Po tygodniu wszystko się zaczęło sypać, starczyło by jej były facet przyszedł do dzieci. Ona zmieniała się w 100%, już sama nie wiedziała co chce od życia, ode mnie. Kolejne zerwanie na parę dni i mnie zostawiła i wróciła do niego, sam już do końca nie pamiętam jak było dokładnie, z jakiego powodu. Pamiętam tylko, ze do niego napisałem, będzie ciąża to będę walczył o to dziecko. Raz w życiu odpuściłem i żałuje do dnia dzisiejszego, postanowiłem już nigdy nie odpuszczać i walczyć do końca. Najłatwiej jest zostawić, zapomnieć, ale to wraca, zostaje z nami do końca życia i myśli wciąż krążą, jak by to było. Czy byli byśmy wspaniałą rodzina, szczęśliwa, kochająca się itp.. Jej ex nigdy do mnie nie odpisał, tylko Marioli mówił, ze nie mam do niego pisać ,bo to się źle dla mnie skończy. Nie czułem strachu przed gniewem, zemstą faceta, który nie umie walczyć o swoją rodzinę, dzieci. Przypomina sobie o nich raz na jakiś czas. Z tego co mi mówiła Mariola, ma dziecko z jakąś jeszcze kobietą, nie widział go nigdy. Czy się przyznał do dziecka, czy nie, tego nie wiem. Wiem, ze ona chciała się skontaktować z tą kobietą, by jej dzieci poznały rodzeństwo, nawet z tego wynikła kiedyś kłótnia między nami i odradzałem jej to. Jak by ta kobieta chciała mieć kontakt, to sama by się odezwała. Wracając do tematu, ja po tym rozstaniu założyłem konto na portalu randkowym. Nie miałem siły szukać kogoś nowego, zakochany, zmęczony psychicznie przez obecną sytuację. Czekałem, aż ona napisze. Długo nie trzeba było czekać, napisała że poszedł do pracy i możemy porozmawiać. Parę smsów i dostałem propozycję przyjechania. Sam nie wiem co mną kierowało, szybki prysznic, ubrany i jechałem do niej. Jak piesek, mały bezradny kundelek w parę chwil byłem u niej.

Po przyjeździe do niej, ona już była spakowana, powiedziała ze chce uciec z domu, żebyśmy gdzieś jechali, byle dalej. Zapakowaliśmy samochód, zatankowała za 100 zł, ruszyliśmy w trasę, która miała zmienić nasze cale dotychczasowe życie. Jeszcze o tym nie wiedzieliśmy, zachowywaliśmy się jak obcy ludzie, bez czułości pojedyncze słowa. Ja byłem bardzo smutny, czułem się jakbym w taki sposób, przez wycieczkę w nieznane żegnam się z nią i dziećmi. Tak to traktowałem, jak pożegnanie. Dojechaliśmy nad jezioro, dzieci spały w samochodzie. Wyszliśmy nad brzeg, kawałek od auta, aby porozmawiać. Już nawet nie pytałem, czy spali ze sobą, było to oczywiste. Rozmowa nasza była o pierdołach, nic szczególnego mega dziwna sytuacja. W pewnej chwili chciałem uciec, ona to wyczula i spytała się, czy jedziemy dalej. Mieliśmy jedno swoje miejsce, plażę nad jeziorem w okolicach naszego miasta. Minęliśmy to miejsce, chciało mi się płakać niesamowicie mając ją i dzieci w samochodzie. Do dziś patrzę często w lusterko i przypominam sobie, że tak spoglądałem na nie, czy są, czy nic im nie jest, czy czegoś nie potrzebują. Pojechaliśmy gdzieś około 70km za miasto, do lasu na spacer. Dzieci też miały dziwny humor. Wszyscy chyba odczuwali tą sytuację, niby trzymaliśmy wszystko w sobie. Maluchy jednak wyczuwają więcej niż nam dorosłym się wydaje. Po dłuższym spacerku już przy aucie, dziewczynki latały sobie dookoła nas, a Mariola mnie przytulia bardzo mocno. Delikatny pocałunek. Jej ex już wiedział, ze coś się dzieje pisał i dzwonił cały czas. Nie odbierała, ani nie odpisywała. Pamiętam, ze zapytał, czy jest ze mną, napisała mu, ze tak. Zaczęły się wyzwiska, jeszcze częstsze dzwonie. Już w samochodzie mówiłem jej, ze nie zostawię ich i jestem całym sercem z nią, nie ważne co postanowi. Napisała mu, ze chce być zemną, ale strach miała wielki. Zwlekaliśmy z powrotem do domu. Bala się, ze on tam będzie. Postanowiliśmy po drodze, ze wskoczy szybko do mieszkania, spakuje dzieci i pojedziemy do mnie do domu. To był mój największy błąd, czułem się mega szczęśliwy co prawda.

Jak dzieciaki już były u mnie w domu, to rozłożyliśmy wszystko i dzieci położyliśmy spać. Czułem ich obecność u siebie oraz lekki strach przed bardzo dużą odpowiedzialnością.

Nie jestem osobą, która poddaje się, a taką, która walczy i stara się zapewnić szczęście innym. Już po pierwszej nocy wiedziałem, ze rozstanie i ich powrót do domu będzie dla mnie wielkim bólem. Pamiętam, ze zapytałem się Marioli, ile czasu chciałaby zostać, plan był tylko na jedna noc. Ja powiedziałem, ze mogą zostać tyle, ile będą chcieli, uśmiechnęła się tylko… . Pomieszkaliśmy tak parę dni, było idealnie, ale nie miałem zaufania na tyle by jej wierzyć we wszystko. Musiałem widzieć jej rozmowy z ex, to bardzo zły objaw braku zaufania do drugiej osoby na początku związku. Taki związek nie ma racji bytu, niestety, ale my próbowaliśmy dalej. Po tych dniach wróciła do domu na chwile niby, spakować się wziąć więcej rzeczy dla dzieci i dla siebie. Pamiętam, ze ja wróciłem do siebie, mieliśmy się zobaczyć następnego dnia. Nie ukrywam, że posiadałem nadal konto na portalu randkowym. Mariola musiała mi tez nie ufać, gdyż napisała tam do mnie z profilu ze zdjęciem ściągniętym z internetu. To było jej któreś konto z kolei, zaczęliśmy pisać ze sobą. Ona wiedziała, ze to ja, a ja nie widziałem, ze to ona. Wydawała mi się idealna – mila, słodka, więc chciałem bardzo ją poznać bliżej. Następnego dnia wieczorem, odwiedziłem Mariole i dzieci, zjadłem kolację, a ona niczym się nie zdradziła. Twarda, kamienna twarz tylko to, ze kazała mi szybko jechać do domu. Teraz wiem, że była ciekawa, czy napiszę. Wróciłem do siebie położyłem się do łóżka, odpaliłem film i faktycznie przypomniałem sobie, ze pisałem z nowo poznaną kobietą na portalu. Rozmowa trwała w najlepsze, poznawaliśmy się, napisała mi ze mieszka z 2 innymi kobietami, ja napisałem, ze już nie ufam nikomu. Mam pecha w życiu, każda kobieta poznana z dziećmi, to wielki błąd w moim życiu. Nie są warte zaufania, zdradzają okłamują itp. . Nagle cisza na portalu, myślałem ze zasnęła, czy straciła ochotę na rozmowę. Nic bardziej mylnego, nagle napisała Mariola wiadomość do mnie: „ Ty taki i owaki … chciałeś zostawić nas dla jakieś innej laski. Mnie i dzieci… już nigdy nas nie zobaczysz. Postaram się byś nigdy nie spotkał mnie, ani dziewczynek, wypierdalaj z naszego życia”. Dobrze widziałem już o co chodzi, miałem podejrzenia. Cały dzień nawet z przyjaciółka o tym rozmawiałem, która pracowała w sklepie obok mnie. Ze dziwne jest to, ze nagle się znalazła piękna, idealna, kobieta bez dzieci. Bardzo podobnie pisząca do Marioli, wygląd idealny jaki mi pasował, po prostu mnie znała widziała jakie zdjęcie wstawić, żebym się zainteresował. Było to zimne i wyrachowane z jej strony, ale czy bym korzystał z tego portalu jakby sama nie napisała? . Pewnie nie, nie myśląc długo wpakowałem się o 3 w nocy w auto i jechałem do niej. Odległość do pokonania, to jakieś 47 km. No nie ukrywam, prędkość na maxa, nigdy tak szybko nie jechałem do niej. Złamałem chyba wszystkie przepisy jakie były możliwe. W wyświetlaczu mignął mi tylko sms „ biada jeśli ci przyjdzie do głowy, by przyjechać do mnie. Nie możesz, zabraniam”. Znała mnie już byłem prawie na miejscu, w domu była jej mama i dziewczynki. Nie umiała odłączyć domofonu, zadzwoniłem raz i otworzyła, bo bala się ze wszystkich pobudzę. Płakałem, przepraszałem, klęknąłem jak ostania pizda, żeby ona tak po zdradzie chociaż raz przeprosiła. Balem się, ze na święta będę sam, blisko było świąt. Do tego dziewczynki, które były dla mnie wszystkim, nie umiałbym nigdy ich zostawić. Oczywiście nie chciała ze mną rozmawiać ,wysłuchała i wróciła do domu. A ja napisałem do męża jej siostry, prosząc o poradę, gdyż chyba jedyna osoba, która miała jakikolwiek wpływ na Mariolę. Nie odpisał, chciałem spać w samochodzie po jej domem. Rozsądek jednak wygrał i wróciłem do domu i czekałem,czy się odezwie. Odezwała się około 13.00 następnego dnia. Ja wówczas byłem w samochodzie, bo kocham przesiadywać godzinami w aucie i rozmyślać. Czuję się w nim bezpiecznie, jest cisza i spokój, taka moja mała oaza. No i Mariola napisała, zaprosiła mnie do siebie. Pojechałem, przeprosiłem jeszcze raz. Chwilę porozmawialiśmy, zapytała się co dalej, mówiłem jej – pakuj się biorę ciebie i dzieci i zaczynamy życie na nowo. Bez rozstań zostajecie u mnie na stale, tworzymy rodzinę, w innym wypadku nie miałoby to sensu. Tak też zrobiliśmy. Pamiętam, ze prosiłem ja tez wtedy o dziecko, było parę prób ale nigdy się nie udało.

Moje mieszkanie

Po czasie stwierdziła, ze nie chce mieć więcej dzieci i zaczęła się zabezpieczać. Wzięła od siostry jakieś leki antykoncepcyjne, bez konsultacji lekarza w ciemno i od tego momentu zaczął się koszmar. Zaczęła być nadpobudliwa, agresywna, nieobliczalna, prosiłem ją by zaczęła brać leki na nerwy dla dobra dzieci i jej samej. Pamiętam, ze brała nawet przez tydzień i było w miarę znośnie, agresja trochę opadła. Mieszkając razem codziennie była zła nie poznawałem jej, zaczęła ukrywać z kim pisze itp. . Zacząłem zauważać coraz więcej jej wad. Jej uzależnienie od telefonu dosłownie zabijało nasz związek… . Wracałem do domu ściany przez dzieci pomazane, dom cały wyglądał jakby przeszło przez niego tornado. Bajki dla dzieci odpalone w salonie i w sypialni, dzieci puszczone same sobie byle by się tylko nie pozabijały. Jedyne wychowanie dzieci jakie ona znała, to kara na telewizor, albo ostre klapsy po pupie. Pamiętam kiedyś jak się wkurwiła na dzieci u niej w domu na kawie z jej mama. Ze nie potrafią być cicho, powiedziała „ ze z takimi dziećmi nigdzie się nie da wyjść, bo rozwalą wszystko”. Jej mama mnie zmierzyła wzrokiem, odpowiedziałem swoim wymownie, no co ja mogę… . Matka bardzo ładnie podsumowała, że dzieci się nudzą, trzeba im poświęcić trochę uwagi, a nie tylko siedzieć na telefonie. Ona na kanapie, zawsze z telefonem w reku, nie dało się tak dalej żyć… cdn.

Początek Horroru „Związek”

Życie nie jest bajką… żyjmy tak, by nie żałować ani jednej chwili. Nawet niepowodzenia nas czegoś uczą — stajemy się silniejsi.

Wszelkie podobieństwo do prawdziwych osób i zdarzeń jest przypadkowe.

Początki związku nigdy nie są łatwe, jest taka otoczka, wszystko przez różowe okulary. Partnerzy wydaja się idealni bez skazy, działa ta chemia, a my nazywamy to miłością. Moim zdaniem, to po prostu „choroba psychiczna”. Nie trzeba jeść, spać byle tylko być blisko siebie, czuć obecność partnera… . Tak właśnie mieliśmy. Pierwszy nasz wspólny tydzień u Marioli w mieszkaniu. Chcieliśmy spróbować jak by to było razem, wspólne życie, obowiązki, czy damy rade razem 24/7 wytrzymać. Pierwsze noce i ranne pobudki dzieci. Mariola mówiła, żebym sobie jeszcze pospał, ona zajmie się śniadaniem i dziećmi. Każdy ranek zaczynaliśmy od śniadania, robiła naprawdę super kanapki. Przepełnione dokładnością jak i wieloma składnikami: ser, szynka, cebula, rzodkiewka itp. poza matka mojej córki, nigdy nikt tak o mnie nie dbał…

Pierwszy tydzień minął bardzo szybko, jej mama niestety wróciła do domu, Mariola ukrywała przed całym światem, że mnie poznała. Wszystkie spotkania były w tajemnicy, bała się opinii rodziny, nie wiem… . Wiem, ze bała się matki zapytać o wszystko, nigdy nie spałem u niej, gdy była matka w domu. Twierdziła, ze to mieszkanie matki i jakby to wyglądało, moim zdaniem całkiem normalnie, po prostu nie miała odwagi. Była bardzo zahukaną osoba, bez poczucia własnej wartości, bez swojego zdania. Nie potrafiła postawić się i powiedzieć rodzinie, czego chce i czego oczekuje. Życie jednak toczyło się dalej. Spotykaliśmy się po kryjomu, ja nie wytrzymywałem, bo ona pisała ze swoim ex i to bardzo często. Chciałem, by pokazała, że jesteśmy razem i staramy się stworzyć coś na serio. Nigdy nie traktowałem tego, jako zabawę byle by wykorzystać ją w łóżku i zostawić. Miała dzieci, które były dla mnie tak samo ważne, jak moja córka. Nie chciałem ich skrzywdzić, już po pierwszym wspólnym tygodniu byłem zakochany w całej trójce. Już wiedziałem, że będę walczyć o nich, jak tylko będę umiał. Z młodszą córką złapaliśmy szybko kontakt, bardzo szybko mówiła na mnie „tata”. Nie ukrywam, mimo że to nie było moje dziecko, bardzo mnie to cieszyło. Po wielu prośbach, pięknym wspólnym zdjęciu zgodziła się i zrobiliśmy związek na Facebook. Czułem się trochę pewniej, traktuje mnie na poważnie i czuje to samo, co ja. Miała, co prawda, duże problemy z mówieniem co czuje, ale dla mnie, to akurat było zrozumiale.

Różowa bańka zaczyna pękać

Tygodnie mijały, spotkania były codzienne, jeździłem 45 km w jedna stronę byle być przy nich blisko. Wszystko było idealne, sex był super tak , podobnie jak z matką mojego dziecka. Ogólnie zauważałem, ze są bardzo podobne do siebie, charakter, zachowanie, podejście do życia, no i była opiekuńcza, takiej właśnie kobiety długo szukałem. Jeździliśmy w miejsca ,z którymi moja psychika miała duży problem, bo kojarzyło mi się ze związkiem idealnym, który tak bardzo zepsułem. Chcieliśmy zrobić tak, by te miejsca kojarzyły mi się z Mariola, nie ukrywam ,udało się to. Przestałem myśleć prawie w 100 procentach o byłej, cale uczucie mogłem przenieść na nich. Były pierwsze myśli o wspólnym mieszkaniu, chciałem wynająć mieszkanie w jej mieście. Miała mieć blisko do rodziny, która jest dla niej bardzo ważna. Niestety, nie wszystko było idealne, dalej był on, jej ex. Miał bardzo duży wpływa na nią. Często były rozmowy, ze nam się nie uda, czy nie lepiej to zakończyć. Ja już byłem na takim etapie, dzieci i ona byli całym moim życiem. Poświeciłem im cały czas, zmieniając przy tym wszystko w życiu. Nawet jeżdżąc do mojej córki na spotkania co dwa tygodnie, zabierałem Mariole i dzieci. Oni szli na place zabaw dla dzieci a ja na spotkanie z córka, potem razem spotykaliśmy się, jak kochająca się rodzina. Zdarzyło się mi zabrać ja na spotkanie z moja córka, niestety matka córki spóźniła się 40 minut. Stwierdziliśmy ,ze to może za szybko, więc Mariola poszła do galerii na zakupy, a ja spędziłem czas z córka. Tak jak mówiłem, żyliśmy w różowej bańce. Jak każdy wie, im bardziej taka bańka się napompuje jest duża szansa, ze pęknie. Tak tez się stało, niestety i to 1 Listopada 2018r. Przyjechałem do niej jak zawsze, w ciągu dnia na obiad mieliśmy iść razem i na cmentarze. Na moje groby rodzinne i do jej rodziny, ale była jakaś inna dziwnie się zachowywała. Była zimna, oschła, mało rozmawiała, cały czas siedziała w telefonie i z kimś pisała. Jedliśmy śniadanie w salonie, ja cały czas pytałem co się dzieje, czy coś się stało? Nagle wstała z kanapy udając się do kuchni, podszedłem do niej przytuliłem ja od tylu i zapytałem się jeszcze raz, o co chodzi. Jestem przy niej i może mi wszystko powiedzieć, pomogę jak tylko będę umiał, odwróciła się i powiedziała „to koniec, tak będzie lepiej, kiedyś to zrozumiem, mam wyjść z domu i sobie iść w pizdu.” Zamurowało mnie, nie dowierzałem pytlem tysiąc razy, co się stało, czy ktoś ją szantażuje itp. Ona była cicho cały czas, nie powiedziała ani słowa, błagając ja żeby mi chociaż podała powód. Nic bez powodu się nie dzieje. Bez ani jednego wytłumaczenia, miałem po prostu ubrać się pożegnać z dziećmi i wyjść z jej domu i życia. To nie był pierwszy raz ,jak mnie z domu wyrzuciła. Kiedyś zdarzyło się coś podobnego, jak powiedziałem na nią „tępa”, trochę dla żartów , ale ona wywaliła mnie wtedy z domu. Musiałem się ostro na przepraszać, po czasie stwierdzam, że się nie pomyliłem. Ale wracając do sytuacji, pamiętam że nic do niej nie docierało, więc pożegnałem się z dziećmi, z nią przytulając ją mocno. Ubrałem się i poszedłem do auta. Spaliłem z 4 fajki pod jej domem, jeszcze widziałem jak szla z dziećmi na plac zabaw. Nie ukrywając, tego dnia ostro się napłakałem. Miałem na szczęście znajomego z jej otoczenia, któremu się wyspowiadałem co się stało, by mi doradził, wytłumaczył. Pamiętam ze stwierdził ze to już taki tępy model, ze tak to jest jak dziecko ma dzieci i stara się żyć po swojemu. Przykro mu było, ale żebym uciekał od niej jak najszybciej, bo to zła kobieta.

„To koniec, tak będzie lepiej, kiedyś to zrozumiem…”

Dzień był bardzo smutny, sam pojechałem na cmentarz z koleżanką, wypłakałem się jej, wygadałem. Stwierdziła ze nie zasługuje by być tak traktowanym przez nią. Tak kobieta jest niewarta ani łez, ani mojego uczucia, nie umie docenić tego. Resztę dnia spędziłem w domu. Wieczorem napisała Mariola „ przerosiła i powiedziała,ze tak będzie lepiej dla dzieci i dla niej”. Rano tez napisała, długo rozmawialiśmy, a ja dalej nie wiedziałem, dlaczego tak postąpiła. O godzinie 14 zapytała, czy nie chce do niej przyjechać porozmawiać, długo nie myśląc, wsiadłem w auto i w 30 minut byłem u niej. Dzieci zareagowały jak zawsze, mniejsza Amanda jak tylko się drzwi otworzyły, krzycząc „tata” rzuciła mi się w ramiona. Klaudia tez lubiła wskakiwać na mnie jak tylko przyjechałem, ale młodsza to było coś cudownego, widać było niczym nie zmącona wielka miłość. Bardzo odwzajemniona jak by coś jej się działo zrobiłbym wszystko dla niej, czułem się jak prawdziwy jej ojciec. Długo nie siedzieliśmy w domu, szybko ubraliśmy dzieci i wspólnie z Mariola pojechaliśmy na spacer. Dalej nie rozmawialiśmy na ten temat, dlaczego itp. obiecała, ze porozmawiamy wieczorem. Około 19 zostawiliśmy dzieci jej mamie i pojechaliśmy porozmawiać. Powiedziała, ze jej „były” zaczął jej grozić, ale o co dokładnie chodziło, nigdy się nie dowiedziałem. Stwierdziliśmy, ze zaszalejemy pojechaliśmy w ustronne miejsce, na dobre bzykanko w samochodzie. Jej „były” pisał, napisała mu „to i tak się nie uda chce być z nim” Po pięknym upojnym seksie i śmiesznym, bo mało miejsca w samochodzie było z tylu ze względu na foteliki dla dzieci, odwiozłem ja do domu. Już myślałem, ze wszystko minęło i teraz może być tylko lepiej. Jakie to wszystko płytkie, mój mozg miał racjonalne myślenie wyłączone.

Informacja, która wszystko zmieniła

Następnego dnia napisała – przyjeżdżaj szybko, wystraszony jechałem. Akurat kładła dzieci na drzemkę popołudniową. Wszedłem do domu, nawet się nie rozbierałem, zapytam co się stało. Dłuższa cisza… „W dzień jak ciebie wyrzuciłam przyszedł ex, spędziliśmy dzień i się z nim przespałam”. Dodam, ze nastopnego dnia my się bzykaliśmy i ona z nim, i zemną bez zabezpieczenia duża szansa na ciąże. Ja chciałem mieć dziecko, ale ta informacja mnie dosłownie zabiła. Nikt mnie tak perfidnie nie zdradził… Chciałem uciekać ,ale zatrzymała mnie, przytuliła i przepraszała. Nigdy nie uderzyłem żadnej kobiety, ale na liścia zasłużyła. Powinienem się obrócić i uciec z tego patologicznego związku. Zostałem, wybaczyłem, przez tydzień staraliśmy się żyć razem, jak dawniej. Codziennie robiła testy ciążowe. CDN…

Początek Horroru

Początki zawsze są piękne, niby działa na to chemia w naszym organizmie. Czyli można wyjść z założenia, ze miłość to w pewnym stopniu choroba. Nie wiem czy tak jest czy nie, ale wnioski wyciągnijcie sami.

Wszelkie podobieństwo do prawdziwych osób i zdarzeń jest przypadkowe.

Dnia 14.08.2018 roku pojawiła się w moim otoczeniu piękna błąd włosa kobieta pierwsze wrażenie jest zawsze mylne. Miała urodę dosyć specyficzna, delikatnie męskie rysy ciała, buzi, miała na imię Mariola. Poznaliśmy się na portalu randkowym, zaimponowała mi wychowywaniem dwójki dzieci samotnie nie podając się przeciwnością losu. W dodatku wojowała z swoim byłym partnerem jak to ona mówiła dzieciakiem, alkoholikiem, ćpunem, bardzo głupim/tępym facetem. Z tego co zaobserwowałem miał gdzieś dzieci, nie interesowały go przez długi czas. Mieszkała w dużym mieście ale jak to się mówi „człowiek ze wsi wyjedzie ale wieś z człowieka nie” starała się być inteligentna, mocno stąpającą kobieta. Niestety jak bardzo się staramy pokazać, ze się jest kimś innym niż w rzeczywiście po pewnym czasie wychodzi wszystko na jaw. Nie zdradzając faktów za szybko, długi czas mieszkała zagranica w Holandi z swoim facetem i dwójka dzieci. Jak to ona mówiła facet złapał ja na dzieci, ona nie chciała z nim być ale jak już wpadli z jednym po czasie z drugim. Stwierdziła ze nie ma już wyjścia , musi z nim być bo nikt i tak nie zechce matki z dwójka dzieci i jej charakterem. Zdarzały się bardzo ostre kłótnie, on się często wyzywał na niej emocjonalnie i psychicznie. Z tego co opowiadała to nawet jej znajomi mówili żeby dala sobie spokój z tym tyranem. Az do tego stopnia ze znajomy chciał po nią przyjechać z Polski do Holandii zabrać ja i dzieci do domu. Dało się za uwarzyć ze Mariola nie do końca potrafić ufać facetom musiała zostać bardzo skrzywdzona. Na moje oko miała zaburzenia poznawcze, lek do obcych ludzi, nie potrafiła rozmawiać na trudne tematy, zamykała się w sobie niszcząc wszystko do okola. Zycie jednak zaskakuje po powrocie ich do polski, zamieszkując z mama w Olsztynie. Po pewnym okresie odkryła ze jej facet ja zdradził w clubie z jej koleżanka. Z tego co wiem i pamiętam podszyła się pod ta koleżankę stwarzając konto na facebook z jej zdjęciem i napisała do swojego faceta. Nie pamiętam ale chyba wyszło tak ze się całowali w clubie itp. nikt poza nim i koleżanką, tak naprawdę nie zna całej prawdy. Facet jej to niestety uzależniony od kłamania na każdy nawet blachy temat, nigdy mu do końca nie wierzyła w ani jedno słowo. Mieli piękne dwie córeczki Amanda dwuletnia i Klaudia trzy letnia.

Poznaliśmy się na portalu randkowym, ja bylem aktualnie w niby związku „niby był niby go nie było”. Ja poszukiwałem osoby do porozmawiania, chciałem się poradzić, wygadać, wypłakać. Tak od słowa do słowa okazało się ze walczymy tak samo z przeszłością. Po około dwóch daniach, wielo godzinnych rozmowach na messengerze stwierdziłem ze zaproże ja na spotkanie czysto przyjacielskie. Wstępnie się zgodziła ale dopytując ją czy mogę przytulic na dowodzenia zaczęła się bardzo wahać. Wręcz stwierdziła ze nie ma sensu się spotykać, nawet napisała do swojego kolegi czy idzie na piwo bo ma wolny wieczorek. Jakimś cudem, chyba wewnętrznym urokiem udało mi się ja przekonać jednak żebyśmy razem wypili piwko i pogadali. Ja jej zaimponowałem tym ze powiedziała ze ma problem z spotkaniem bo ma dwójkę dzieci, a jej odpowiedziałem ze to żaden problem możemy się spotkać w czwórkę. Lubie dzieci nie mam problemu z opieka, czy tym by dzieci mnie polubiły ” wszystkie dzieci nasze są”. Udało się jej jednak przekonać mamę żeby popilnowała dzieci jak śpią, i jak to mówiła przez długi czas wyszła na piwko z koleżanką. Stwierdziliśmy ze będziemy się spotykać jako przyjaciele do rozmowy i na piwko. Od razu na wstępie zmierzyłem ja wzrokiem nie była brzydka ale tez jak to się mówi „dupy nie urywała”. Miała coś w sobie, ładny głos, długie nogi nie krótkie jak u kaczuszki, ja według jej miałem piękny uśmiech i oczy. Tak wiec poszliśmy na piwo porozmawialiśmy o jej jak i moich problemach. Ja jej opowiedziałem o walce o córkę, jak mi moja była partnerka utrudnia kontakt z moim dzieckiem. Jak zaproponowała mi bym zrzekł się praw do córki na rzecz jej nowego chłopaka. W zamian będę miał zaszczyt nie płacić alimentów, ale będę mógł ja czasami widywać. Moja pani adwokat moja powiedziała mi, jak bym to podpisał nigdy więcej bym ani nic się o malutkiej nie dowiedział, a w najgorszym wypadku już nigdy bym jej nie zobaczył. Mariola zrozumiała to i powiedziała ze to chora psychicznie kobieta musi być, miała przykład na sobie ze dziecko musi znać ojca i z nim przebywać. Rzadko się ponoć zdarza ze facet tak walczy o własna córkę i chce dla niej być chociaż tym ojcem weekendowym, ale być!!!. Opowiedziałem jej cala historie naszego związku. Taka jakoś o 12.00 w nocy zadzwoniła jej mama ze ma wracać do domu bo idzie spać. Jakoś po spotkaniu był mały nie dosyt, kolejne spotkanie już następnego dnia, pojechaliśmy na plaże do Olsztyna, zobaczyć zachód słonica. Słabo było widać, nie wyszło ale długo rozmawialiśmy, bardzo trudne pytania były odnośnie moje byłej. Czy mi jej nie brakuje, czy nie żałuje, co planuje zrobić itp, pierwszy raz widziałem ze ktoś mnie rozumie. Chciała mnie jakoś wesprzeć, tak wiec pojechaliśmy w miejsce gdzie została poczęta moja córka, postaliśmy chwile tak opowiedziałem jej co się wydarzyło w tym miejscu w moim życiu. Nic nie ukrywałem, nawet mimo to ze to była druga randka przyznałem się do myśli samobójczych. Po teście Dna, i jak się okazało ze to jest w 99.8% moja córka, i nie mogę jej wychowywać w pełni. Moje marzenie od wielu lat poszło się „Jebać” nie umiałem się z tym pogodzić. Jestem bardzo uczuciowym facetem, ona dobrze to rozumiała wiedziała ze do końca życia będę szukał kobiety podobnej. Po prostu staram się jej zdaniem, wypełnić pustkę w sercu, tak do końca nigdy się nie pogodziłem z tym co się wydarzyło. Jak na kobietę co znała mnie łącznie cztery dni, bardzo dobrze mnie rozumiała. Chciała żeby to wyjątkowe miejsce dla mnie w Olsztynie kojarzyło się z nią a nie moja byłą partnerką Beatą. W tym momencie wydawała mi się idealna cud kobieta, wiedziała ze boje się tramwajów na ulicy, wybierała taka trasę zawsze by ich nie było. Było to cudowne dawno nikt o mnie tak nie myślał. Tak mijały nam beztrosko pierwsze randki. Następnego dnia popsuł mi się samochód, automatyczna skrzynia biegów się zepsuła. Nie mieliśmy się jak spotkać, ale wierzyła we mnie i mówiła ze odrobimy to kiedy indziej, już jakoś na 5 randce i mi i jej zaczęło zależeć. Auto udało mi się pożyczyć i pojechałem na spotkanie tak się umówiliśmy, po kryjomu tydzień czasu plaza, plaza, widok itp. Bez pocałunku bez przytulenia, ale już przez kamerkę i telefon rozmawialiśmy godzinami czas nie miał dla nas znaczenie. Liczyło się by być blisko i się codziennie spotykać, ja miałem 3 miesiące wolnego. Pracowałem wcześniej zagranicą i za odłożone pieniądze robiłem sobie dłuższe wolne by być z nią.

Po tygodniu było pierwsze spotkanie u niej w domu, dzieci już spały jej mama była w pracy na drugą zmianę. Idealna okazja do schadzek w jej mieszkaniu, leżeliśmy na łóżku, były pierwsze przytulenia, delikatne pocałunki. Po dwóch takich spotkaniach, wszystko na spokojnie nigdzie się nam nie spieszyło. Pierwsze dobieranie się jej do majteczek miała piękna ogolona muszelkę … . Trzecie spotkanie u niej w domu i poniosły nas emocje doszło do pierwszego głębszego zbliżenia. Ona siedziała na mnie w majteczkach, poruszała się jak aniołek, nawet nie wiadomo kiedy się wszystko zaczęło. Jakoś mój wojownik przeszedł przez zaporę majteczek i wszedł do komory losującej, zaczęła się zabawa. Ja lezący ona na mnie idealna sytuacja, długi namiętny sex. Długi bo mówiła ze jej facet to 3-6 minut maksymalnie wytrzymuje, ale za to może wiele razy dziennie. Ja może nie jestem aż taki ostry, żeby kilka razy dziennie dwa dobre dłuższe razy w zupełności wystarczają. Ona tez mówiła ze nigdy się jej nie podobało, jak to jej były facet brał ją na 3 minuty, sześc razy dziennie nawet jaj jej się nie chciało. Stwierdziła ze to było takie leżenie i czekanie aż skończy, żadnego polotu zwykle bez uczuciowe pukanie w ścianę. Nakręceni pierwszym razem chciało się nam więcej i więcej, ale niestety nie było jak ani gdzie. Zostały nam tylko spotkania nocne w Olsztynie, nocą nawiasie mówiąc piękne miasto. Minęły trzy dni i okazało się ze jej mama przez tydzień będzie spala u jej siostry, by jej pomóc przy dziecku. Od razu wykorzystaliśmy moment i przez tydzień zaczęliśmy żyć jak rodzinna takie mały test wspólnego życia. CDN